Noc nad Grabówką

A właściwie to nad Grabówką, Niebockiem, Jabłonką i kilkoma innymi wioskami, które otaczają owalny grzbiet, zwany oryginalnie Pasmem Grabówki. Należące do Pogórza Dynowskiego i stanowiącego kontynuację Gór Słonnych podłużne wzniesienie wznosi się na wysokość 530 m n.p.m. w najwyższym punkcie, między zakolami Sanu na południowym wschodzie, a miejscowością Jabłonka na północnym zachodzie. Grzbiet ten jest dość ciekawy: jego północno-wschodnia część jest zalesiona, natomiast od południowego zachodu pola uprawne podchodzą pod sam szczyt wzniesienia – dzięki czemu otwiera się widok na kawał Beskidu Niskiego, część Bieszczadów i oczywiście Tatry.

Po pozytywnym zweryfikowaniu potencjału miejscówki w kwietniu, wracam tutaj początkiem lipca. W związku z tym że pogoda zachęca, decyduję się na wycieczkę rowerową, nocleg gdzieś tam na górze i powrót. Zapowiada się ciekawa noc – widok na Tatry (jak się uda), pełnia księżyca oraz koniunkcja Jowisza i Wenus. Wyjeżdżam dość mocno po południu, jadę przez mój ulubiony Husów, widać Suchą Górę i nadajnik na niej:

Sucha Góra k/Krosna widziana z Husowa (40 km)

 

Dalej kieruję się na Dynów i jadę drogą wzdłuż Sanu. Na Grabówkę wspinam się w momencie zachodu słońca, więc nie popatrzę sobie na niego z góry. Do najwyższego punktu mam jeszcze kawałek, ale zatrzymuje się gdzieś w okolicach 450 m n.p.m. – stąd jest wystarczający widok. Tatry wystają ponad horyzont:

Tatry z Pasma Grabówki, D90+70-300. Widoczne także wiatraki koło Rymanowa.

 

Bardzo fajny widok. Znajduję miejscówkę do spania kawałek od drogi – coś na kształt ambony strzelniczej połączonej z małą wieżą widokową, wyposażoną w ławkę. Za wiele miejsca tam nie ma i wystają mi nogi. Ale nie ma co narzekać, rosa mnie nie zmoczy, padać też nie będzie. W nocy próbuję złapać Tatry w blasku Księżyca, ale nawet przy długim czasie naświetlania praktycznie nic nie widać. Za to mogę obserwować samego Łysego i koniunkcję dwóch najjaśniejszych planet na naszym niebie: Wenus i Jowisza.

Wenus i Jowisz, w dole nadajnik na Suchej Górze

 

Pełnia
Hotel cztery gwiazdki

 

A tak wyglądał z dołu

 

Rankiem Tatr nie widać, za to po drugiej stronie Pasma podświetlone mgły nad Sanem dają niesamowity spektakl:

Można podjechać kawałek dalej wzdłuż pasma i widać odległy o 59 km Liwocz (a raczej miraż jego szczytu), zamek Odrzykoń i wystające piaskowcowe ostańce, znane bardziej jako Prządki:

Miraż Liwocza, Odrzykoń, Prządki

 

W drodze powrotnej jadę przez Huciska, ale nic już z nich nie widać. Na koniec dwa kadry z tego gorącego dnia, „czyli lato w pełni”:

Widziałem boćka cień…
  • Skazana na gór dożywocie

    Ciekawy blog. Też mam tam parę dobrych miejscówek. Wczoraj latałam trochę po Suchej Górze i Prządkach. Zastanawiałam się, jaki widok byłby z Prządki-Matki. Pewnie jeden z lepszych w okolicy 😀

    • walsodar

      Wspinaczką na razie się nie zajmuję, ale widok z Prządek też jest zacny. Za to z nadajnika na Suchej Górze na pewno jest na co popatrzeć 🙂